Legnica: Manifestacja poparcia dla Ukrainy. Było dużo wzruszeń i emocji
- Jestem z Mariupola. Z mojego miasta nie zostało prawie nic. Czarna ziemia. Psy jadły ciała ludzi, którzy zginęli od bomb. Mój tatuś i ciocia są pochowani na jakimś kawałku trawnika. Gdy po wybuchu wojny uciekłam z synem do Polski, przez 3 miesiące nie wiedziałam, czy mój mąż żyje. Na szczęście przeżył. Jest z nami w Legnicy. Od początku mieszkam w Legnicy, pracuję tu. Legniczanie bardzo mi pomogli. We wszystkim. Nawet jak na początku płakałam nieraz na ulicy, to pocieszali mnie, wspierali. Bardzo za to dziękuję - mówi Swietłana Fedorowska, jedna z uczestniczek manifestacji.