Pijany jechał przez miasto w zmiażdżonym audi. Uderzył w auto na parkingu
Jeszcze przed zderzeniem kobieta jechała za Audi i zwróciła uwagę na sposób jazdy kierowcy, podejrzewając, że może być pijany. Widziała moment kolizji, gdy samochód uderzył w Peugeota z taką siłą, że przesunął go na połowę jezdni. Podczas rozmowy z operatorem WCPR przekazała numer rejestracyjny sprawcy oraz dokładne miejsce zdarzenia. Nie przypuszczała jednak, że wkrótce sama weźmie udział w pościgu.
Kierowca usilnie próbował uruchomić silnik, co wzbudziło niepokój kobiety – obawiała się, że za chwilę odjedzie. Operator numeru alarmowego przyjął zgłoszenie i przekazał funkcjonariuszom kluczowe informacje. W tym samym momencie mężczyzna w Audi w końcu ruszył, a zgłaszająca, zachowując zimną krew, zdecydowała się pojechać za nim.
Auto przemierzało kolejne ulice miasta, aż w końcu zatrzymało się na światłach na skrzyżowaniu Cysterskiej i Opackiej. Tuż za nim stanął inny samochód – przypadek sprawił, że za kierownicą siedział policjant z Wągrowca. Kolejna w kolejce była kobieta, która od początku śledziła uciekiniera.
- Kobieta wykorzystując sytuację, że stoją na czerwonym świetle wysiadła z samochodu, krzyknęła do kierowcy przed nią „pomóż mi go zatrzymać” . Nie była świadoma, że prosi o pomoc policjanta z 20-letnim stażem służby. Policjant zorientował się, że maska samochodu była uszkodzona, stąd jego reakcja była natychmiastowa. Policjant unieruchomił pojazd, zabrał kierującemu kluczyki i obezwładnił w pojeździe uniemożliwiając mu wyjście z auta. Po kilku minutach na miejscu był patrol mundurowych, którzy zatrzymali mężczyznę - relacjonuje asp. Dominik Zieliński.
Po chwili wyjaśniło się, że za kierownicą audi był mieszkający w Wągrowcu 41-letni obywatel Ukrainy. Wstępne badanie analizatorem wydechu wykazało że w organizmie mężczyzny znajdowało się niemal 2,7 promila alkoholu. Pojazd zabezpieczony został przez współwłaściciela, a mężczyzna zatrzymany do dalszych czynności. Już w rozmowie z policjantami na miejscu, a także z współwłaścicielką auta tłumaczył, że to nie on kierował.
Jak mężczyzna wytrzeźwieje, będzie można z nim przeprowadzić czynności procesowe. Grozi mu kara do 3 lat pozbawienia wolności, grzywna od 5 tysięcy złotych, konfiskata pojazdu i zakaz prowadzenia pojazdów.