Radłowo: Z samej ziemi nie da się wyżyć. Tegoroczne żniwa trzeba było "wyszarpać"
Na co dzień Waldemar Gilas prowadzi gospodarstwo o powierzchni 35 ha, gdzie uprawia głównie pszenicę, jęczmień, lucernę, kukurydzę i buraki cukrowe. Jak jednak wskazuje, od tych ostatnich chce odejść ze względu na ich nieopłacalność. Jeszcze do niedawna w Radłowie hodowane było bydło, ale zostało sprzedane. Tu jednak też może nastąpić powrót do tzw. korzeni.
- Za niedługi czas zamierzam wrócić do zwierząt, gdyż z samej ziemi całkowicie nie da się wyżyć - przyznaje.
Limit dzienny 6 sztuk. Biedronka daje dwa produkty gratis
Tegoroczne żniwa dla wielu regionów nie będą udane
W tym roku pogoda nie sprzyja producentom. Najpierw wiosenne przymrozki i gradobicia osłabiły wegetację roślin, później lipiec przyniósł nawalne deszcze. Na Żuławach pod wodą stała m.in. pszenica, w innych częściach kraju przez warunki nie dało się wyjechać maszynami w pole.
- Dawno nie pamiętam tak trudnego roku w gospodarstwie jak ten. Pomimo wczesnego siewu buraka cukrowego, kwietniowe przymrozki dały się we znaki. Do tego stopnia, że ostatnie buraki wzeszły po ponad dwóch miesiącach, co jest sytuacją niesłychaną, gdyż zazwyczaj trwa ten etap od 2 do 3 tygodni. Na szczęście u mnie nic nie wymarzło, ale zdarzały się przypadki, że niektórym rolnikom buraki przemarzły i byli zmuszeni przesiewać, co generowało dodatkowe koszty w postaci nasion - mówi rolnik z Kujawsko-Pomorskiego.
Sama uprawa buraka cukrowego w dalszej perspektywie wydaje się być trudna. Cena skupu w cukrowniach nie satysfakcjonuje plantatorów, a w przyszłym roku ma spaść ona do 30 euro, co czyni ten biznes nieopłacalnym. - Czy wrócę do uprawy? Nie wiem, zależy, jakie będą dalej prognozy cen - wskazuje Waldemar Gilas.
Deszcz zawsze jest potrzebny rolnikom, jednak teraz było go aż zanadto
- Lipiec był bardzo uciążliwym miesiącem, jeśli chodzi o opady. Wiadomo, deszcz jest potrzebny, ale w lipcu było go za dużo, co spowodowało, że mieliśmy "szarpane żniwa", które zamiast zamknąć się w ciągu tygodnia, znacznie się opóźniły i nadal trwają - dodaje producent.
Przypomina również, że opóźnione żniwa były także w 2023 roku, kiedy kombajny pracowały jeszcze w połowie sierpnia. Wtedy jednak problemem była susza, a nie nawalne deszcze.
- Mimo tych intensywnych opadów deszczu doszły mnie słuchy, że niektórzy rolnicy nadal narzekają, że jest i tak za mało deszczu, co uważam za jakąś paranoję. To wieczne narzekanie na brak deszczu. W moim rejonie na szczęście obyło się bez lokalnych podtopień i intensywny deszcz nie narobił szkód, jak w innych regionach kraju - informuje rozmówca.
Bycie rolnikiem to dziś ciężki kawałek chleba
Współczesny rolnik musi mierzyć się z wieloma wyzwaniami - rosnącymi kosztami produkcji, warunkami atmosferycznymi, spełnianiem wymogów unijnych. To, czego oczekują dziś przedstawiciele wsi, to uczciwa zapłata za ich ciężką pracę.
- Odstawiłem właśnie większość pszenicy i cena 770 złotych + VAT jest kolejnym ciosem dla rolnika. Jak gospodarzę, to blisko 10 lat nie było takiej ceny. Tylko w poprzednich latach cena była trochę wyższa, ale koszty były niższe. Dziś mamy sytuację, gdzie nasza zapłata za odstawione zbiory idzie w dół, a koszty co roku nieustannie rosną. Przy pszenicy są one niższe, bo nie trzeba kilka razy jej pryskać i nasiona nie kosztują tyle, co w przypadku buraków - wylicza Waldemar Gilas.
Mieszkańcy muszą wiedzieć, z czym wiąże się wieś
Na pytanie o zapowiedzianą ustawę o funkcji produkcyjnej wsi, potwierdza, że słyszał o różnych reakcjach mieszkańców wsi. Wielu z nich kupuje działkę, oczekuje spokojnego i bajkowego życia, a realia ich zaskakują. Okazuje się, że wieś to miejsce produkcji.
- Wieś to nie tylko ładny obrazek, to ciężka praca, hałas traktorów, maszyn , nie zawsze przyjemny zapach. Ktoś taki musi mieć świadomość, na co się pisze. Ludzie zwyczajnie są wredni i złośliwi, bo jak tłumaczyć donosy na policję o pracujących maszynach po 22 czy o kurzu lecącym z kombajnu na budynki? To jest tylko kilka dni żniw i ci mieszkańcy miast, którym tak wszystko, co rolnik robi, przeszkadza, powinni nie stękać i pozwolić nam pracować - nie kryje żalu rolnik.
Do tych, co wybierają tereny pozamiejskie do zamieszkania, ma też apel: - Życzę wszystkim mieszkańcom miast, mieszkającym na terenach wiejskich, większej wyrozumiałości dla nas - rolników, bo pamiętajcie - to my produkujemy dla was polska zdrową żywność i wyjątkowo niewskazane jest, byście swoimi śmiesznymi skargami przeszkadzali nam w jej produkowaniu.