WiadomościWarszawa: Syreny wyją na Mokotowie. Nikt nie wie dlaczego

Warszawa: Syreny wyją na Mokotowie. Nikt nie wie dlaczego

Od środy 2 kwietnia mieszkańcy Mokotowa, szczególnie w okolicach Wierzbna, słyszą syreny alarmowe. Władze nie potrafią wyjaśnić, dlaczego system został uruchomiony. Czy to ćwiczenia, usterka, czy może coś poważniejszego?
Fot. Wikimedia Commons Syreny wyją na Mokotowie
Fot. Wikimedia Commons Syreny wyją na Mokotowie

W czwartek około godziny 13:15 na Mokotowie rozległy się syreny alarmowe. Niektóre osoby zgłaszały, że słyszały je również dzień wcześniej około godz. 15:00. Mieszkańcy, zamiast otrzymać jasną informację, zostali pozostawieni w niepewności.

- Ktoś wie, dlaczego włączyły się syreny alarmowe dzisiaj około 13:15 na Mokotowie (okolice Wierzbna)? Człowiek je słyszy i nie wie, jak reagować... – pyta zaniepokojony mieszkaniec.

Inni zwracają uwagę na problem z komunikacją. Zdaniem mieszkańców takie testy alarmów, bez podawania wcześniejszych informacji, mogą przyczynić się do tzw."znieczulicy”.

- Dobrze, że robią ćwiczenia i przegląd systemu, ale jak będzie uzasadnione użycie, to człowiek prędzej pomyśli, że znowu ćwiczenia, a nie że trzeba się schronić... – komentuje inny mieszkaniec Mokotowa.

Organizacja StopCham Warszawa opublikowała na platformie X wpis, w którym ironicznie odniosła się do sytuacji. Zgłosił się do niej jeden z mieszkańców, który próbował dowiedzieć się na własną rękę, jaka jest przyczyna wycia syren.

- Państwo z dykty w obliczu wojny za wschodnią granicą. Drugi dzień pod rząd na Mokotowie słychać syreny alarmowe. Mieszkaniec zapytał się urzędnika Warszawy na czacie kontaktowym z mieszkańcami, dlaczego wyją syreny. Urzędnik nie wie. Mamy więc iść do schronu? – pisze organizacja.

Jak podaje StopCham, urzędnik podczas rozmowy stwierdził, że są to "jakieś testy", ale nie potrafił podać szczegółów.

Rozmowa mieszkańca z Centrum Bezpieczeństwa. / źródło: x/Stop_Cham_W_wa
Rozmowa mieszkańca z Centrum Bezpieczeństwa. / źródło: x/Stop_Cham_W_wa

Redakcja próbowała uzyskać oficjalne stanowisko w tej sprawie, jednak odpowiedzi były wymijające lub ich brakowało.

  • Rzeczniczka Mokotowa – nie wie.
  • Mokotowska policja – nie wie.
  • Straż pożarna – nie wie.
  • Stołeczne Centrum Bezpieczeństwa – nie wie.
  • Wojewódzkie Centrum Zarządzania Kryzysowego odesłało do biura prasowego wojewody, zalecając kontakt mailowy.

- Najprawdopodobniej jest to syrena należąca do miasta, ale jutro będziemy jeszcze sprawdzać tę sprawę - informuje biuro prasowe wojewody. 

Z tym że tak jak pisaliśmy wcześniej - ani Stołeczne Centrum Bezpieczeństwa, ani rzeczniczka Mokotowa nie są poinformowani o tych działaniach. Próbowaliśmy się skontaktować z biurem prasowym miasta - bezskutecznie. Postanowiliśmy spróbować również drogą mailową.

Od godziny 14:30 do chwili publikacji artykułu nie udało się uzyskać żadnej konkretnej informacji. Jedynie policja uspokaja - nic złego na Mokotowie się nie dzieje. Ale skąd te syreny na Mokotowie? Nie wiadomo.

- Sprawdziliśmy i żadne zgłoszenia do nas nie wpływały, jeżeli chodzi o te alarmy. Na Mokotowie nic się nie dzieje – powiedziała asp. szt. Marta Haberska, oficer prasowa mokotowskiej policji, w rozmowie z Raportem Warszawskim.

Póki co nie ma oficjalnego komunikatu wyjaśniającego, dlaczego syreny zostały uruchomione. Mieszkańcy pozostają w niepewności, a brak reakcji służb budzi wątpliwości co do skuteczności systemu ostrzegania w przypadku realnego zagrożenia.

Źródło artykułu:Raport Warszawski

Wybrane dla Ciebie