Była żoną geniusza. Spłonęła w szpitalu psychiatrycznym
W 1918 roku na parkiecie Montgomery Country Club pojawiła się dziewczyna, która paliła papierosy i jeździła motocyklem – skandal w konserwatywnym mieście Południa. Dekadę później ta sama kobieta tańczyła boso na nowojorskich imprezach u boku słynnego pisarza, a jeszcze później pisała powieść w zamkniętym pokoju szpitala psychiatrycznego.
Córka legislatora z Alabamy
Gdy 24 lipca 1900 roku w Montgomery przyszła na świat szósta córka Anthony’ego Dickinsona Sayre’a, nikt nie przewidział, że dziewczynka wyrośnie na największy skandal rodziny. Sayre był legislatorem stanowym, autorem aktu prawnego odbierającego prawa czarnym mieszkańcom Alabamy. Rodzina mieszkała w domu pełniącym niegdyś funkcję Białego Domu Konfederacji – historia Południa wisiała tam w powietrzu gęsto jak wilgoć przed burzą.
Świadek podniósł alarm. Spójrzcie na nagranie ze Śląska
Zelda dorastała w luksusie zapewnionym przez ojcowski majątek. Miała wszystko: pieniądze, pozycję, przyszłość układającą się jak koronkowa serwetka na herbacianym stoliku. Ale zamiast kultywować południowe maniery, wolała pływać i tańczyć do upadłego.
Gdy zaczęła żuć gumę, palić i jeździć motocyklem, starsza część Montgomery kręciła głowami. Mimo to – a może właśnie dlatego – miejscowa śmietanka uznała ją za najlepszą partię w okolicy. Piękna buntowniczka z dobrą rodziny to była rzadkość.
Sto odmów i jeden sukces
Scott Fitzgerald przyjechał z Północy bez grosza przy duszy, za to z notesem pełnym literackich ambicji. Porzucił Princeton dla pisania, wysłał dziewiętnaście opowiadań do wydawców – wrócił sto odmów. To był chłopak bez przyszłości, przynajmniej w oczach rodziny Sayreów.
Zelda nie interesowała się ubogimi marzycielami. Potrzebowała konkretów: pieniędzy, sławy, życia godnego jej urody. Kiedy Scott przyszedł prosić o jej rękę, rodzice stanowczo odmówili zgody – dopóki nie zdobędzie fortuny, nie ma mowy o ślubie.
Wtedy stało się coś niespodziewanego. Powieść "Po tej stronie raju" wystrzeliła jak rakieta, czyniąc z Scotta gwiazdę literackiego Nowego Jorku. Zelda natychmiast zgodziła się na małżeństwo. Ślub wzięli 3 kwietnia 1920 roku w St. Patrick’s Cathedral bez obecności rodziców – młodzi nie czekali na rodzinne błogosławieństwo.
W stronę samozagłady
Lata dwudzieste przemieniły państwa Fitzgeraldów w ikony epoki. Wydawali trzydzieści tysięcy dolarów rocznie na imprezy, którymi szokowano Nowy Jork. Scott pił tak intensywnie, że na przyjęciach lądował pod stołem, jadł zupę widelcem, zdarzało mu się ściągać spodnie.
Zelda piła razem z nim, ale alkohol wywoływał u niej ataki histerii – tylko zastrzyki morfiny potrafiły ją uspokoić. Próbowała popełnić samobójstwo w stanie upojenia. W 1921 roku urodziła córkę Frances, zwaną Scottie, i wypowiedziała słowa, które mąż później włożył w usta Daisy Buchanan: "Mam nadzieję, że będzie piękna i głupia". Scott zapisał tę frazę w "Wielkim Gatsbym".
Desperacko szukając ucieczki od alkoholu i chaosu, Zelda rzuciła się w wir baletowych treningów – siedem godzin dziennie, głodówka, obsesja. Ciało miało już jednak swoje granice. W 1930 roku zaczęła widzieć twarze w kwiatach i słyszeć ich głosy. Lekarze postawili diagnozę: schizofrenia i cały katalog innych zaburzeń psychicznych.
Tragiczny koniec małżonków
Z zamkniętego pokoju szpitala psychiatrycznego Zelda wysłała w świat powieść "Save Me the Waltz" w 1932 roku. Scott wpadł w furię – wziął rękopis, wyciął jedną trzecią tekstu, zablokował promocję. Żona próbowała ukraść mu życie do literatury, ale on już to życie sobie zastrzegł.
Zelda zaczęła pisać "Fredericę", Scott wypuścił "Czułą jest noc" – historię mężczyzny z chorą psychicznie żoną. To był ich związek przelany na papier, bez pardonu i bez litości. Po lekturze Zelda załamała się kompletnie.
Pisała mu listy pełne oskarżeń: ukradł jej życie, zrobił z niej postać literacką, sprzedał jej cierpienie czytelnikom. Błagała o rozwód. Scott odmówił. Umarł w 1940 roku na chorobę serca wywołaną alkoholizmem, zostawiając ją w szpitalach. 10 marca 1948 roku Zelda spłonęła żywcem w placówce w Asheville – pokój zamknięty na noc, okna zabezpieczone kratami.