Śnieżyce pomogły Klimkówce. Takiego poziomu wody w jeziorze nie było od bardzo wielu miesięcy
W tym artykule:
Limit dzienny 6 sztuk. Biedronka daje dwa produkty gratis
Według raportu Wód Polskich z 28 listopada, w zbiorniku klimkowskim jest niemal 12 milionów metrów sześciennych wody. Dane z tego samego dnia, informują, że dopływ wynosił prawie 8 metrów sześciennych na sekundę, a dzień wcześniej było to ponad dwa razy tyle! Gdy porównany wszystkie te liczby z wartościami sprzed dwóch miesięcy, a więc z 29 września tego roku, gdy do zbiornika wpływało 0,25 metra sześciennego na sekundę, widać skalę zmiany.
Klimkówka i widmo zakręcenia kurków
Można powiedzieć, że ubiegłotygodniowe śnieżce nikomu tak się nie przysłużyły, jak właśnie jezioru, które od długiego czasu jest na ustach wszystkich: miesiące suszy sprawiły, że jezioro wysychało na naszych oczach. O zmianę polityki gospodarowania wodą grzmieli wędkarze, ekolodzy, ale też samorządowcy. Ci ostatni w obawie przed widmem zakręcenia kurków z wodą dla mieszkańców Gorlic, gminy wiejskiej Gorlice, Moszczenicy oraz Sękowej. Kilka dni temu gorlickie Miejskie Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej wystosowało pismo do Mateusza Balcerowicza, prezesa PGW Wody Polskie w Warszawie. Tematem była oczywiście Klimkówka i przywoływana co raz instrukcja gospodarowania wodą. Jest w nim mowa między innymi o zrozumieniu dla trudności z określeniem optymalnych parametrów dla użytkowania zbiornika ze względu na nieprzewidywalne warunki atmosferyczne i konieczność ochrony przeciwpożarowej.
- Sądzimy jednak, że w okresie 31 lat eksploatacji zbiornika zgromadzono wystarczająco dużo obserwacji i analiz specjalistycznych jego funkcjonowania. Dlatego trudno nam zrozumieć, że zmiana instrukcji wymaga około dwuletnich badań i ekspertyz - czytamy w piśmie.
I dalej, w podsumowaniu: istnieje natychmiastowa potrzeba zmian, ponieważ wszelkie zaniechania przyniosą nieobliczalne szkody przyrodniczo-ekologiczne, ekonomiczne i społeczne. Trudne do wyobrażenia są skutki całkowitego opróżnienia i wyschnięcia zbiornika.
Wizja nadzywczajnych środków
Władzom samorządowym wtórowali wędkarze
- Na chwilę obecną pogoda gwarantuje Klimkowce kroplówkę, co jakiś czas sytuacja na moment się polepsza, ale to w żadnym wypadku nie gwarantuje nam spokoju. Nie dziwi mnie fakt kierowania pisma do władz centralnych, w moim przekonaniu Wody Polskie utraciły jakiekolwiek zaufanie społeczne i wiarygodność - komentował dla nas Łukasz Kosiba, prezes koła PZW Miasto-Gorlice. - Sytuacja wymaga nadzwyczajnych środków i trzeba mieć odwagę się na nie zdecydować. Nie jestem socjologiem ani politykiem i ciężko mi dyskutować o społecznych skutkach braku wody w kranach, ale skutki ekonomiczne i dokonanie szkody w środowisko są jak najbardziej przewidywalne i istnieją procedury pozwalające pociągnąć winnych do odpowiedzialności - podkreślał.
Najpierw śnieżyca, później bezcenne roztopy
Dotarcie nad brzeg zalewu od strony WOPR-ówki nie jest dzisiaj zadaniem najłatwiejszym, co nie oznacza, że jest niemożliwe. Po prostu najlepiej zostawić samochód na wysokości budynku przy wjeździe i dalej wybrać się piechotą. Na całej drodze w dół zalega dużo zlodowaciałego śniegu, są muldy i wyboje, a dla większego urozmaicenia, gdzieniegdzie jest również błoto. Wszystko to nie przeszkadza wędkarzom, którzy z całym sprzętem usadowili się na brzegu. Czekają na ryby.
- Się zobaczy, co się złapie - komentują z przekąsem.
Akurat trafiła się bezwietrzna aura, więc zewsząd słychać szum wody w niewielkich strumieniach, które spływają z okolicznych wzgórz. Rzeka Ropa, która wpada do jeziora też płynie niemal cały swoim korytem. Choć poziom w niej sięga niewiele powyżej kostek, to każda kropla jest bezcenna.