Wola Łużańska: Wiemy, gdzie mieszkają renifery. Hoduje je Jerzy Ptaszek
Zamiast Rudolfa jest Kuba
Wcale nie Rudolf, Kometka, Amorek, Tancerz, Pyszałek, Błyskawiczny, Fircyk, Złośnik i Profesorek, ale za to Kuba, Felek i Nela oraz pozostałe trzynaście danieli z zagrody Jerzego Ptaszka, hodowcy z Woli Łużańskiej pięknie prezentują na pierwszym śniegu. O tej porze roku, szczególnie u dzieci wzbudzają niesamowite zainteresowanie, nie bez przyczyny.
Wstydliwy zakątek w polskim mieście. Zdjęli szpecące ogrodzenie, a tam niespodzianka
- Nie raz zdarzyło się, że przed ogrodzenie posesji podjeżdżają samochody, a uradowane dzieci wymieniają kolejno imiona reniferów św. Mikołaja. Nie wiedzą oczywiście, że to daniele, a rodzice specjalnie nie wyprowadzają ich z błędu. Ma działać magia okresu mikołajkowego i... działa - śmieje się Jerzy Ptaszek, hodowca danieli z Woli Łużańskiej.
Daniele z zagrody Państwa Ptaszków to nie tylko zimowa atrakcja, choć wtedy zainteresowanie stadem jest zdecydowanie większe niż w innych okresach roku. Zdarza się, że zagrodę odwiedzają dzieci z miejscowej szkoły i przedszkola w ramach spaceru.
- To prawdziwe żywe kosiarki i tak na prawdę w takim celu rozpoczęliśmy ich hodowlę. Teren koło domu wcześniej trzeba było kosić, grabić, porządkować. Teraz trawa jest niczym na polu golfowym, a daniele wrosły w krajobraz wsi - mówi gospodarz.
Samiec alfa jest tylko jeden
Sierść danieli jest zazwyczaj jasnobrązowa z wyraźnymi, białymi plamami na tułowiu i ciemną pręgą wzdłuż kręgosłupa, ale stado z Woli Łużańskiej jest niezwykłe, nie tylko pod kątem panującym w nim zasad. Do niedawna takim Rudolfem, co to wszystkim rządzi, był Felek, siedmioletni już niezwykły samiec, bo albinos. Jak to w naturze jednak bywa, od niedawna władzę nad stadem przejął Kuba - drugi albinos, nieco młodszy, bo pięcioletni.
- Samce danieli są bardzo władcze i egoistyczne. Najsilniejsze zawsze są pierwsze do owsa, czy marchewki. Jak już sobie pojedzą, albo chociaż dostaną słuszną porcję, to resztą może raczyć się całe stado - tłumaczy hodowca.
Jakby na dowód tego, dobijający się do wiadra z owsem Kuba, co rusz trąca gospodarza, domagając się słusznej porcji ziarna. Odstępuje, gdy już ją dostaje, co nie zmienia faktu, że do karmy nie dopuszcza reszty stada, zanim nie zje sam.
Dwa albinosy i wścibska, czarna Nela
Poza Felkiem i Kubą w stadzie są jeszcze dwa albinosy - młode samce. Egzotycznie miedzy nimi wygląda wścibska Nela - jak mówią o niej gospodarze.
- Wśród danieli rzadko zdarzają się i albinosy i czarne sztuki, jak Nela, a u mnie same ewenementy - cieszy się Jerzy Ptaszek.
Jeleniowate całe lato spędzają na polu ogrodzonym podwójną siatką. Nie mają tutaj dostępu żadne przypadkowe zwierzęta, które mogłyby je płoszyć.
- Stado ma dzisiaj już szesnaście osobników. Z niektórymi będziemy musieli niebawem się pożegnać. Wszystkie nadwyżki trafiają bowiem do innych chętnych gospodarzy. Są kupowane właśnie po to, by wyjadały trawę na użytkach zielonych, albo do Mini ZOO w różnych częściach Małopolski i kraju - dodaje na koniec hodowca.