Grzyby, które znikają w jeden dzień. Jeść czy nie jeść? Dylemat miłośnika czernidlaków
Prócz tego są jadalne, o czym potem. Czernidlaki zarosły mi pryzmę kompostową. W ciągu nocy wyrosło kilkadziesiąt, może więcej kapeluszy. Nawet nie próbuję policzyć. Jasno biały, pokryty delikatnymi niby piórkami wierzch i jasne, kremowe blaszki. Owocnik jest kruchy i ma delikatny, przyjemny zapach.
Grzyb nie jest niczym wyjątkowym. Rośnie przez całe lato do późnej jesieni w otoczeniu człowieka. Pobocza dróg, trawniki, parki i ogrody. Czernidlaki kołpakowate są jadalne. Oczywiście gdy młode i świeże. Smakosze odradzają stosowanie innych przypraw niż soli, gdyż wówczas ginie niepowtarzalny aromat. Swego czasu mówiono, iż tuż przed i kilka dni po daniu z czernidlaków nie wolno używać alkoholu, gdyż paskudne zatrucie murowane. Jednak dotyczy to innego, podobnego gatunku, który budzi moje zaciekawienie i poszukuję go po okolicy.
Siedział pod schodami. Właściciel wezwał służby. Policjanci od razu go rozpoznali
Wrócę do mojej plantacji czernidlaków. Wciąż wyrastają nowe okazy. Bez problemu mógłbym zebrać duży koszyk. Wciąż spoglądam na nie łakomym wzrokiem. I wciąż nie mogę się zdecydować. Jeść czy nie jeść? Oto mam pytanie...