Dzieci i ich „niewidzialni przyjaciele” – przypadki, których nie da się wyjaśnić
„On tu jest. Siedzi obok mnie.” Tak zwykle zaczyna się rozmowa, w której dorosły próbuje z uśmiechem zbyć sprawę, a dziecko mówi o kimś, kogo nie widzimy. Psychologia rozwojowa powie: to zdrowe, powszechne i potrzebne – do dwóch trzecich dzieci w wieku do 7 lat deklaruje, że miało kiedyś wyimaginowanego towarzysza (ang. imaginary companion, IC). To narzędzie uczenia się emocji i relacji, nie „objaw choroby”. Ale nie wszystkie historie da się zamknąć w pudełku z etykietą „fantazja”. Niektóre są zbyt spójne, zbyt trafne w szczegółach, zbyt dziwnie pasujące do realnych faktów, o których dziecko nie powinno wiedzieć.