Praca, której dziś nikt by się nie podjął. Jak oni to wytrzymywali?

W historii kolei istniał zawód, który wymagał niezwykłej siły, hartu ducha i doskonałej znajomości maszyny. Zawód, który dziś odszedł w zapomnienie, ale który przez dziesięciolecia stanowił trzon sprawnie działającej kolei parowej. Mowa o palaczu parowozu – człowieku, który dosłownie i w przenośni karmił ogień, by pociąg mógł jechać.
Palacze parowozu - Zawód przeszłościFot. Licencjodawca
Lelio Michele Lattari

W ogniu i pocie czoła

Praca palacza była wyczerpująca, brudna, a jednocześnie absolutnie niezbędna. To on odpowiadał za utrzymanie wysokiego ciśnienia w kotle lokomotywy, podając węgiel do rozżarzonego pieca i nadzorując proces spalania. W zależności od typu parowozu, dzienne zużycie węgla mogło sięgać nawet 8 ton – każda łopata musiała być podana ręcznie. Praca odbywała się w ekstremalnych warunkach: w hałasie, gorącu i ciągłym ruchu, w kabinie wypełnionej dymem i sadzą.

Dziadek mówił, że po dwunastu godzinach w kabinie wracał do domu cały w sadzy, ręce mu drżały ze zmęczenia, a koszula lepiła się od potu. Nawet nie jadł, tylko padał na łóżko jak kłoda. Ale nigdy nie narzekał. Mówił, że to był jego ogień – i jego duma. – wspomina wnuk palacza, Tomasz Jurczyk z Chabówki.

Świadek podniósł alarm. Spójrzcie na nagranie ze Śląska

Cichy bohater każdej trasy

Z zewnątrz parowóz robił wrażenie potężnej, niezłomnej maszyny. Ale każdy maszynista wiedział, że bez palacza nic nie ruszy. Ich współpraca była oparta na zaufaniu i milczącej synchronizacji. Palacz musiał umieć przewidywać potrzeby maszyny, dostosowywać rytm pracy do ukształtowania terenu, prędkości pociągu i długości składu. W czasie jazdy – w szczególności na długich podjazdach – tempo podawania węgla rosło dramatycznie. Nie było czasu na odpoczynek – każdy przestój to spadek ciśnienia, a tym samym opóźnienie.

Szkoła ognia – jak zostawało się palaczem?

Palacze nie byli przypadkowymi robotnikami z łopatą. W okresie międzywojennym oraz po II wojnie światowej, szczególnie w PRL, istniały wyspecjalizowane szkoły zawodowe kolejnictwa, a kursy na palacza trwały nawet do roku. Kandydat musiał nauczyć się obsługi kotła, zasad bezpieczeństwa, przepisów BHP, a także – co równie ważne – praktycznej znajomości budowy parowozu.

Młody palacz zaczynał jako pomocnik, często przez miesiące ucząc się od starszego kolegi. Po zdobyciu doświadczenia i zaliczeniu egzaminów mógł samodzielnie pełnić służbę. Wielu palaczy z czasem zostawało maszynistami, ale nie wszyscy – niektórzy woleli pozostać przy ogniu, traktując go niemal jak żywy byt.

Technika i odpowiedzialność

Parowóz działał na zasadzie wytwarzania pary wodnej w stalowym kotle o ogromnym ciśnieniu – czasem przekraczającym 12 atmosfer. Palacz musiał stale nadzorować poziom wody w kotle, temperaturę paleniska i stan rusztu. Zaniedbanie mogło doprowadzić do eksplozji kotła, co oznaczało niemal zawsze śmierć całej załogi.

Obsługa maszyny wymagała zatem nie tylko siły, ale i technicznej precyzji oraz refleksu. Palacz był jednocześnie hydraulikiem, strażakiem, fizykiem i robotnikiem.

Codzienność w sadzy

Jednym z najbardziej uciążliwych elementów tej pracy było nieustanne zanieczyszczenie. Palacze nosili specjalne, grube ubrania robocze, ale mimo to węgiel wciskał się w każdy zakamarek ciała. Niejednokrotnie kończyli dzień z poparzeniami, zadrapaniami i kaszlem od sadzy.

Zimą kabina była duszna i gorąca, latem – nie do wytrzymania. W upale, w rytmicznym huku kół, palacz podawał kolejne łopaty węgla, często mając wrażenie, że piec go pożera. Była to praca wykańczająca fizycznie, ale wciąż uważana za pełną honoru.

Zawód pełen zagrożeń – co mogło pójść nie tak?

Choć z zewnątrz praca palacza parowozu mogła wyglądać jak rytmiczne wrzucanie węgla do ognia, w rzeczywistości była to praca w warunkach potencjalnie śmiertelnych. W każdej chwili coś mogło pójść nie tak – a skutki bywały tragiczne.

Eksplozja kotła parowego

Jednym z najpoważniejszych zagrożeń była eksplozja kotła, do której mogło dojść na skutek zbyt wysokiego ciśnienia, uszkodzonego zaworu bezpieczeństwa lub pęknięcia ściany kotła. Gwałtowne rozprężenie pary miażdżyło konstrukcję lokomotywy, a przebywający w kabinie palacz i maszynista nie mieli szans na przeżycie. Takie katastrofy były rzadkie, ale znane w historii kolei, i budziły lęk wśród załóg.

Zablokowany ruszt i nadmiar popiołu

Podczas jazdy ruszt w palenisku mógł się zatkać popiołem lub nagarem, co ograniczało dopływ powietrza i zmniejszało wydajność pieca. Palacz musiał wówczas ręcznie przeczyszczać ruszt – czasem przy pełnym ogniu, często w pozycji klęczącej lub pochylonej w ciasnej kabinie. W pośpiechu, w trudnych warunkach, nietrudno było o kontuzję lub wypadek.

Poparzenia parą i ogniem

Palacze często pracowali w bezpośrednim sąsiedztwie elementów rozgrzanych do setek stopni. Rury, zawory, drzwiczki pieca – wszystko to mogło poparzyć przy najmniejszym błędzie. Pęknięcie przewodu parowego lub niekontrolowane wyrzuty ognia z pieca mogły doprowadzić do poważnych obrażeń. W wielu przypadkach załogi nie miały do dyspozycji odzieży ochronnej – jedynie bawełniane koszule i robocze rękawice.

Zatrucie dymem lub tlenkiem węgla

Kabina parowozu nie była szczelnym środowiskiem. W niesprzyjających warunkach atmosferycznych – zwłaszcza podczas jazdy pod wiatr lub w tunelu – dym i spaliny wracały do wnętrza. Przy dłuższej ekspozycji mogło dojść do osłabienia, bólu głowy, a nawet utraty przytomności. Tlenek węgla był bezwonny i podstępny – w złych warunkach stawał się cichym zabójcą.

Koniec epoki – koniec ognia

Lata 60. i 70. XX wieku przyniosły stopniowe wycofywanie parowozów na rzecz lokomotyw spalinowych i elektrycznych. Wraz z nimi znikały zawody związane z obsługą pary – w tym palacze. Ostatnie kursy z udziałem palaczy odbywały się w Polsce w latach 80., m.in. w Wolsztynie, Jaworzynie Śląskiej i Chabówce. Dziś parowóz to atrakcja turystyczna lub eksponat w muzeum. A palacz? To symbol epoki, która minęła bezpowrotnie.

Wraz z odejściem tych maszyn zniknął też pewien etos pracy – oparty na fizycznym wysiłku, męstwie i bliskości z maszyną. Dla wielu był to ostatni zawód, w którym człowiek był dosłownie sercem technologii.

Pamięć i dziedzictwo

Współczesne skanseny kolejowe i parowozownie, jak te w Wolsztynie, Chabówce czy Jaworzynie Śląskiej, starają się pielęgnować pamięć o zawodzie palacza. W czasie parowozowych parad i pokazów można nie tylko zobaczyć te majestatyczne maszyny w ruchu, ale też porozmawiać z byłymi palaczami – dziś często już emerytami. Ich opowieści są bezcenne – pełne smaru, dymu i wspomnień z czasów, gdy kolej pachniała parą i węglem.

Źródła

  • Piwoński J., Parowozy. Historia i technika, WKiŁ, Warszawa 1977.
  • Materiały archiwalne PKP – „Instrukcja obsługi parowozu serii Ty2” (1956).
  • Wywiad z Tomaszem Jurczykiem (wnukiem palacza z Chabówki), przeprowadzony w maju 2025.
  • Muzeum Kolejnictwa w Chabówce – eksponaty, relacje palaczy, dokumentacja maszyn.
  • Artykuły archiwalne „Świat Kolei”, nr 3/1998 i 7/2004.
  • Narodowe Archiwum Cyfrowe – zdjęcia i dokumenty dotyczące pracy palaczy.

Źródło artykułu:
Wybrane dla Ciebie
XXIII Zjazd Delegatów Zrzeszenia Kaszubsko- Pomorskiego. Jan Wyrowiński nie jest już prezesem
XXIII Zjazd Delegatów Zrzeszenia Kaszubsko- Pomorskiego. Jan Wyrowiński nie jest już prezesem
Rzeszów: Katastrofa śmigłowca. Zginęły dwie osoby
Rzeszów: Katastrofa śmigłowca. Zginęły dwie osoby
Warszawa: Trwa święto sztuki. Na miejscu artyści i ich prace
Warszawa: Trwa święto sztuki. Na miejscu artyści i ich prace
Warsztaty rzeczy niepotrzebnych Arka Pasożyta. Zobaczcie, jak było!
Warsztaty rzeczy niepotrzebnych Arka Pasożyta. Zobaczcie, jak było!
Ponad 18 mln zł na remont uczelni. Jest firma, która się tym zajmie
Ponad 18 mln zł na remont uczelni. Jest firma, która się tym zajmie
Najazd Brzetysława. Tak nastąpił koniec pierwszej Polski
Najazd Brzetysława. Tak nastąpił koniec pierwszej Polski
Czy ta niedziela jest handlowa? Kiedy niedziele handlowe w grudniu 2025? Czy zakupy zrobimy w Wigilię?
Czy ta niedziela jest handlowa? Kiedy niedziele handlowe w grudniu 2025? Czy zakupy zrobimy w Wigilię?
Lubuskie: Województwo całe we mgle. Uważacie! Widoczność czasami spada do 200 metrów
Lubuskie: Województwo całe we mgle. Uważacie! Widoczność czasami spada do 200 metrów
Margonin: Odbył się III Bieg Jesienny
Margonin: Odbył się III Bieg Jesienny
Tarnobrzeg: Młodzi strażacy rywalizowali na II Wojewódzkich Halowych Młodzieżowych Zawodach Sportowo-Pożarniczych. Zobacz zdjęcia
Tarnobrzeg: Młodzi strażacy rywalizowali na II Wojewódzkich Halowych Młodzieżowych Zawodach Sportowo-Pożarniczych. Zobacz zdjęcia
Kibice na meczu Czarni Połaniec - Pogoń Sokół Lubaczów w Betclic 3. Lidze. Zobacz zdjęcia
Kibice na meczu Czarni Połaniec - Pogoń Sokół Lubaczów w Betclic 3. Lidze. Zobacz zdjęcia
Ponad setka młodych wykonawców na IV Międzynarodowym Festiwalu Pieśni i Piosenki Patriotycznej w Kieleckim Centrum Kultury
Ponad setka młodych wykonawców na IV Międzynarodowym Festiwalu Pieśni i Piosenki Patriotycznej w Kieleckim Centrum Kultury
NIE WYCHODŹ JESZCZE! MAMY COŚ SPECJALNIE DLA CIEBIE 🎯