Uchodziła za dziwaczkę. Księżna, która żyła jak chłopka
Francuska arystokratka z polskimi korzeniami, spokrewniona z królami, wybrała życie wśród galicyjskich chłopów. Augusta de Montléart zarządzała majątkiem jak zwykły gospodarz, nauczała wiejskie dzieci i budowała szkoły, za co otrzymała przydomek "chłopskiej księżnej". Jej tajemnicza śmierć w 1885 roku do dziś budzi wątpliwości.
Arystokratyczne pochodzenie i polskie korzenie
Frédérique Auguste de Montléart miała w żyłach krew dwóch dynastii. Jej matka, Maria Krystyna Wettyn, należała do rodu saskiego i wcześniej nosiła tytuł księżnej Savoy-Carignano. Ojciec, Juliusz Thibaut de Montléart, otrzymał uznanie książęce od władców Sardynii i Austrii.
Wstydliwy zakątek w polskim mieście. Zdjęli szpecące ogrodzenie, a tam niespodzianka
Ze strony matki dziedziczyła związki z Augustem II Mocnym i Augustem III Sasem. Polskie korzenie sięgały rodów Krasińskich i Humieckich – wśród przodków znajdowali się Andrzej Krasiński i Wojciech Humiecki. Była przyrodnim rodzeństwem Karola Alberta, władcy Sardynii, co czyniło ją ciotką późniejszego króla Włoch, Wiktora Emanuela II.
Źródła różnią się co do daty narodzin, podając lata między 1813 a 1823. Gazeta "Czas" sugerowała jednak 1813 rok, wspominając o 72 latach życia w momencie zgonu.
Ekscentryczna pani na folwarku
Śmierć matki sprowadziła ją do Galicji w 1851 roku, gdzie objęła dobra po babce Franciszce Krasińskiej. Brat Maurycy dostał ziemie pod Lanckoroną, ona zaś wioski pod Myślenicami z centrum w Krzyszkowicach, wykupionych od Natalii Dobrzańskiej osiemnaście lat później.
Prowadziła życie, które szokowało otoczenie. Nosiła męskie stroje lub bardzo skromne ubrania, jeździła konno po polach, osobiście nadzorując pracę gospodarską. Za każde uderzenie konia odejmowała zarządcy dziesięć centów z pensji, co pokazywało jej bezwzględność w trosce o zwierzęta.
Konflikt z rodziną i nietypowe zachowanie przyniosły jej opinię dziwaczki. Mimo to arystokratyczne pochodzenie, zwłaszcza pokrewieństwo z królem Włoch, budziło ciekawość mieszkańców okolic Krakowa.
Szpital i wsparcie dla wsi
Przydomek "chłopskiej księżnej" zyskała przez troskę o miejscową ludność. Dwanaście pomieszczeń w jej dworze przekształciła w szpital, zapewniając stałą obecność lekarza – doktora Odrobiny. Biedni otrzymywali od niej żywność i odzież.
Nauczała córki chłopskie haftu i prowadzenia gospodarstwa domowego. W czasie żniw organizowała dla dzieci zbieranie kłosów, płacąc dziennie dwadzieścia pięć centów – stawkę zbliżoną do zarobków dorosłych. Gdy zarządca odmówił przyjęcia małego dziecka do pracy, sama wzięła je na wóz i ukarała zarządcę naganą.
Edukacja stanowiła jej największą pasję. Przekazała dwadzieścia pięć tysięcy guldenów na budowę szkół w czterech miejscowościach: Krzyszkowicach, Zawadzie, Sieprawiu i Myślenicach.
Fundacja stypendialna i jej beneficjenci
Testament przewidywał utworzenie funduszu 50 tysięcy guldenów na stypendia dla zdolnych wieśniaków. Odsetki miały finansować naukę: 300 koron w szkole podstawowej, 60 w średniej, nawet 1200 guldenów rocznie na uniwersytecie. Wsparcie otrzymywali wszyscy utalentowani, niezależnie od statusu społecznego.
Wśród stypendystów znalazł się Władysław Wicher, przyszły ksiądz profesor i mentor Karola Wojtyły. Księżna wymagała jednak odpowiedzialności – absolwentowi bez pracy oświadczyła, że "pracy w polu jest dość". Książki po przeczytaniu należało zwracać dla kolejnych czytelników.
Po śmierci dobrodziejki zebrane tomy trafiły do pomocy koleżeńskiej krakowskiego gimnazjum św. Anny. System wymiany książek funkcjonował zgodnie z jej wolą o dzieleniu się zasobami.
Zagadkowa śmierć bez odpowiedzi
Rankiem 30 marca 1885 roku znaleziono ją martwą w krzyszkowickim pokoju – z raną postrzałową głowy i poderżniętym gardłem. Oficjalna wersja mówiła o samobójstwie w stanie obłędu, choć starsi mieszkańcy nie pamiętali oznak choroby psychicznej. Krążyła opowieść o strzale do zarządcy i sobie po skaleczeń ulubionego konia, lecz fizyczna niemożliwość zadania sobie dwóch takich ran budziła wątpliwości.
Akta śledztwa zaginęły, uniemożliwiając wyjaśnienie okoliczności. Pierwszy kwietnia odprawiono pogrzeb w Sieprawiu z udziałem tłumów chłopów i przedstawicieli władz, między innymi Andrzeja Zamoyskiego. 52 lata później szczątki przeniesiono do Krzyszkowic, gdzie grób otrzymał napis o powszechnie znanej dobroczynności zmarłej.