Podlaskie. Tragiczny pożar w gospodarstwie. Spłonęło ponad 100 krów
Wszystko stanęło w płomieniach
Obora o powierzchni 1200 m² płonęła od środka – ogień błyskawicznie objął dach i izolację termiczną. W budynku znajdowało się około 160 sztuk bydła. Jeszcze przed przybyciem strażaków z OSP Suchowola, właściciele – z pomocą sąsiadów – zdołali uratować 30 krów. Walka z ogniem toczyła się o każdą minutę.
Strażacy, którzy jako pierwsi przybyli na miejsce, natychmiast rozpoczęli gaszenie oraz ewakuację zwierząt. Płomienie były wszędzie, a gęsty, duszący dym wypełniał całą przestrzeń. Dzięki szybkiej akcji udało się wyprowadzić kolejne 30 krów. Jednak dla wielu było już za późno…
Młoda dziewczyna już nie żyła. Policjantka nie wytrzymała
Setki strażaków i dramatyczna walka o życie
Na miejsce zdarzenia ściągnięto aż 14 zastępów straży pożarnej – łącznie 67 strażaków z jednostek PSP i OSP z powiatu sokólskiego, monieckiego oraz augustowskiego. Pożar wymagał ogromnych ilości wody – wykorzystano m.in. hydranty z miejscowości Karpowicze oraz cysternę wodną.
Akcją dowodził osobiście Komendant Powiatowy PSP w Sokółce. Do pomocy zadysponowano również policję, pogotowie energetyczne, ratowników medycznych oraz lekarzy weterynarii.
Straty niewyobrażalne. Zwierzęta zginęły w męczarniach
Po opanowaniu ognia wewnątrz obory odnaleziono około 100 martwych krów. Widok był wstrząsający. Wezwany na miejsce Powiatowy Lekarz Weterynarii oraz weterynarz opiekujący się stadem ocenili stan ocalałych zwierząt i rozpoczęli ich zabezpieczanie.
Tragedia odbiła się również na właścicielach. Właścicielka gospodarstwa zasłabła podczas akcji ratunkowej – została objęta opieką medyczną i przewieziona do szpitala. Pierwszej pomocy udzielili jej strażacy.
Przyczyny pożaru pod lupą służb
W obiekcie zainstalowana była instalacja fotowoltaiczna – możliwe, że to właśnie ona odegrała rolę w powstaniu ognia. Dokładne przyczyny zdarzenia będzie ustalać biegły z zakresu pożarnictwa. Straty szacuje się na setki tysięcy złotych.
Wielka mobilizacja i solidarność lokalnej społeczności
Pożar w Karpowiczach to dramat jednej rodziny, ale też test dla lokalnej społeczności i służb. Dzięki ich natychmiastowej reakcji udało się ograniczyć jeszcze większe straty.
Nie wiadomo jeszcze, czy gospodarstwo będzie w stanie się podnieść po tej tragedii. Wiadomo jedno – dla właścicieli to najczarniejszy dzień w ich życiu.