Jest wyrok w sprawie śmiertelnego pobicia przed dyskoteką we Wtórku
Jest wyrok w sprawie śmiertelnego pobicia przed dyskoteką we Wtórku
W środę, 26 listopada przed Sądem Okręgowym w Kaliszu zapadł wyrok w sprawie trzech młodych mężczyzn, którzy brali udział w bójce przed dyskoteką we Wtórku. Nastolatkowie, którzy w chwili zdarzenia mieli po 17 lat, mają spędzić w więzieniu cztery lata i sześć miesięcy oraz zapłacić po 10 tys. zł nawiązki dla rodziców zmarłego Damiana i nawiązki na rzecz dwóch pozostałych poszkodowanych mężczyzn.
Skandal korupcyjny w Ukrainie. Najbliższe otoczenie Zełenskiego pod lupą służb
- Ta śmierć była była bezsensowna, nikomu w żaden sposób nie pomogła, nikogo nie uchroniła i nie przyniosła nic oprócz wielkiej straty dla całego społeczeństwa, a w szczególności dla rodziców Damiana (...). Możemy o Damianie mówić w samych superlatywach. Damian miał przed sobą całe życie i to życie w jednym momencie nagle zostało zmarnowane - uzasadniała sędzia Małgorzata Zimorska. - Tą śmierć niewątpliwie spowodowali oskarżeni. Ale trzeba też podkreślić to, że nie tylko życie Damiana Bogulskiego w tym momencie się skończyło, bowiem oskarżeni byli też normalnymi chłopakami. W tamtym momencie mieli ledwo co skończyli 17 lat, chodzili do szkoły, zachowywali się tak jak każdy normalny nastolatek i doszło do tego zdarzenia - dodała.
Z wyrokiem nie mogą pogodzić się rodzice i bliscy zmarłego Damiana.
- Brak mi słów. Cztery lata za zamordowanie tak brutalne? - mówił Krzysztof Bogulski, tata Damiana tuż po usłyszeniu wyroku. - Dla mnie powinni dostać chociaż 15 lat, a najlepiej dożywocie.
Sąd ma zamiar zwrócić się do policji, aby wyjaśniła jakie są podstawy prawne działania klubu we Wtórku, czy posiadał on wszystkie wymagane ze zwolenia i czy wówczas służba ochrony znajdowała się w stanie gotowości i czy reagowała w odpowiedni sposób.
- To budzi sądu znacznie wątpliwości - powiedziała sędzia Zimorska.
Wyrok nie jest prawomocny.
Tragiczne zdarzenia rozegrały się przed dyskoteką we Wtórku
Przypomnijmy, że w czerwcu ubiegłego roku policja otrzymała zgłoszenie o pobiciu trzech mężczyzn. Zespół ratownictwa medycznego nieprzytomnego 25-latka, który był w stanie krytycznym, zabrał do szpitala w Ostrowie. Był to strażak ochotnik z powiatu kaliskiego. Zmarł w nocy w wyniku doznanych obrażeń. Pozostałe dwie osoby odniosły lżejsze obrażenia. Policjanci zatrzymali w tej sprawie łącznie siedem osób w wieku od 14 do 18 lat.
Wyrok usłyszeli wcześniej najmłodsi uczestnicy zdarzenia. Sąd rodzinny w Ostrowie uznał ich za winnych i zdecydował o umieszczeniu trzech z nich w młodzieżowym ośrodku wychowawczym, natomiast jednego w okręgowym ośrodku wychowawczym.