Kraków: Jak wyglądało życie studenckie 25 lat temu? Dziś studiuje się inaczej
W 2000 roku krakowscy studenci stali w kolejkach po pieczątkę w dziekanacie. W 2025 roku logują się do systemu uczelnianego z kawiarni na Zabłociu. Nie tylko to zmieniło się w stylu studenckiego życia w ostatnim ćwierćwieczu. Z okazji 25-lecia serwisu Naszemiasto.pl zapraszamy na sentymentalną podróż w czasie, kiedy to "na miasteczku" funkcjonowała jeszcze Świniarnia, a wizyta w ksero była stałym punktem tygodnia. Potem zrobimy skok w teraźniejszość i poznamy realia studenckiego życia w 2025 roku. Wiele się zmieniło!
Na studia do Krakowa
Kraków od zawsze był miastem studentów. W 2000 roku uczyło się tu ponad 130 tysięcy młodych ludzi i... mniej więcej tylu wciąż mieszka tu w 2025 roku. Ale ich życie, codzienność i sposób spędzania czasu - to już zupełnie różne opowieści. Zapytaliśmy o to dwa pokolenia krakowskich żaków.
Świadek podniósł alarm. Spójrzcie na nagranie ze Śląska
Kraków 2000: czasy studenckiej wolności
Pan Marcin, absolwent dawnej Akademii Pedagogicznej dziś UKEN, wspomina tamte czasy z uśmiechem:
Kraków końca wieku dwudziestego w życiu studenckim jawił się dekadencją i degrengoladą, jakiej w obecnych pokoleniach nie zaznasz.
Mieszkało się głównie w akademikach, a królem był oczywiście kampus AGH - Miasteczko Studenckie, które nigdy nie spało. Studenci z wyższych lat mieli swoje znajomości i "układy", a za przydział miejsca w akademiku można było dostać nawet 200 zł - tyle, co za wynajem pokoju na mieście.
Ci, którym się nie udało, mieszkali "na kwadracie" - po kilku w jednym pokoju, często w stanie, jak to Pan Marcin określa, "totalnego upodlenia". Najbardziej zaradni wynajmowali kawalerki, a początkujący studenci często trafiali "na stancję u starszej pani", co dziś brzmi archaicznie.
Nauka? Jak zawsze - na ostatnią chwilę.
Uczyło się dopiero przed sesją, dzień i noc. Notatki robiło się ręcznie, a jak ktoś nie wyrabiał, to pożyczał zeszyt od koleżanki, bo ładniej pisała - i leciał do ksero - wspomina pan Marcin.
Ksero było wtedy centrum życia akademickiego. To tam spotykało się pół wydziału, a drugie pół stało w kolejce po tonik i kawę z automatu.
Krakowski student nie bał się pluskwy milenijnej, a tym bardziej ataku hakerskiego, bo wszystkie notatki i większość podręczników to były papierowe kserówki.
Samochody? Na miasteczku po parkingach hulał wiatr - studenci poruszali się autobusami i tramwajami. Jak ktoś miał własne auto, to był uznawany za zamożnego mówi rozbawiony pan Marcin.
A imprezy? To był inny świat. Krakowskie lokale takie jak Rentgen, Awaria, Jazz Rock Café czy legendarne Rock'n'Roll na Grodzkiej tętniły życiem. Studenci spotykali się też w akademikach - "balowało się wszędzie i zawsze, byle razem" - wspomina pan Marcin. Juwenalia były wielką wędrówką od Miasteczka AGH po Czyżyny - liczyło się tylko, gdzie grają lepszy koncert.
Na co dzień jednak - biednie, ale z humorem. Praca dorywcza była rzadkością, choć niektórzy łapali się za bary, sprzedawali ozdoby, malowali bombki czy dorabiali na Jarmarku Bożonarodzeniowym. Kto miał szczęście, leciał na wakacje do USA z wizą studencką, by zarobić na kolejny rok akademicki.
Kraków 2025: między uczelnią, kawiarnią a coworkiem
Dziś, ćwierć wieku później, życie studenckie wygląda zupełnie inaczej. Gabrysia, studentka w 2025 roku, mówi wprost:
Większość studentów pracuje na pół lub trzy czwarte etatu. Najczęściej w gastronomii albo w Żabce - bo można elastycznie dopasować grafik do zajęć.
Praca jest właściwie standardem - nie tylko ze względów finansowych, ale też dlatego, że młodzi chcą być niezależni. W wakacje wielu wyjeżdża za granicę, by odłożyć na życie i studia.
Po mieście poruszają się własnymi autami, często korzystają z taksówek. Chętnie wybierają hulajnogi by nie stać w korkach, ale oczywiście KKM-ki też mają, bo komunikacja miejska to wciąż najlepszy sposób na przemieszczanie się pomiędzy uczelnią a pracą.
Jedzenie? Nadal bywa improwizowane. Większość studentów gotuje w domu, a gdy brakuje czasu - bary mleczne i kebaby ratują dzień.
Bary przy uczelniach są drogie - kawa i kanapka to około 20 zł, więc częściej jemy coś między zajęciami w barach ze zniżką studencką mówi Gabrysia.
Kultowe automaty z batonami i energetykami przetrwały próbę czasu - wciąż są nieformalnym sponsorem sesji egzaminacyjnych.
A imprezy? Zmieniły się radykalnie.
Mimo że część studentów nadal chodzi do klubów w centrum i na Miasteczko AGH, większość rezygnuje z hucznych imprez. Teraz królują domówki, gry planszowe i spotkania przy kawie.
Studenci XXI wieku wybierają spokój, jakość i komfort - czasem w małych kawiarniach na Zabłociu, czasem w coworkach, gdzie można połączyć naukę i spotkania towarzyskie.
Te same kryteria kierują dziś młodymi ludźmi przy wyborze miejsca do mieszkania. Jeśli mieszkanie to kawalerka lub studio, często też wybierają miejsce w prywatnych akademikach. Tam warunki są zupełnie inne niż ćwierć wieku temu w domach studenckich. Osobne pokoje, strefy ciszy do nauki, ale również sale fitness czy pokoje gier.
Ostatnie 25 lat zmieniło wszystko!
Kiedyś student żył z dnia na dzień i cieszył się wolnością. Były ambicje, plany ale również czas na nieskrępowaną zabawę. Dziś młodzież chce być jak najszybciej niezależna i stawia na rozwój. Jakie podejście jest lepsze? O tym przekonamy się za kolejne 25 lat. Jedno się nie zmienia - studencki uwielbiają Kraków. To miasto, które uczy życia i zostawia po sobie piękne wspomnienia.