Rzeszów: W MZD dochodziło do mobbingu? Jest zgłoszenie do prokuratury
Informacja o tym, że komisja antymobbingowa bada sytuacje pracowników w rzeszowskim MZD, do mediów trafiła sierpniu. Jak się okazuje, pracy nadal nie skończyła.
- Postępowanie (...) nie zostało jeszcze zakończone. Prace komisji powinny zakończyć się do końca października. Po ich zakończeniu wyniki postępowania zostaną przekazane Prezydentowi Miasta Rzeszowa - przekazuje Marzena Kłeczek-Krawiec, rzeczniczka prezydenta Rzeszowa.
Limit dzienny 6 sztuk. Biedronka daje dwa produkty gratis
Zgłoszenie do prokuratury
Jak udało nam się ustalić, 7 października do Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie pracownicy złożyli zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa, uwzględniające m.in. kwestie odnośnie działań mobbingujących.
Rzeczniczka prasowa prezydenta informuje, że nie komentuje spraw, które są przedmiotem postępowań prowadzonych przez niezależne organy ścigania
- W przypadku otrzymania informacji o wszczęciu postępowania, miasto zapewni pełną współpracę z prokuraturą i udostępni wszelkie wymagane dokumenty - zapewnia.
Notoryczne naruszenia praw pracowniczych?
Pracownicy mają się skarżyć m.in. to, że "notorycznie od wielu (niektórzy nawet od kilkunastu) lat doświadczali ze strony przełożonego działań naruszających (...) prawa pracownicze oraz dobra osobiste".
Jak opisują: "owe działania stanowiły środek dyscyplinujący, stosowany przez naszego przełożonego w celu wymuszania posłuszeństwa i dalszego wykonywania jego wszelkich poleceń, w tym podejmowania czynności niezgodnych z obowiązującymi przepisami".
Pracownicy twierdzą, że też, że każdy dzień pracy "wypełniony był napięciem i stresem w związku z nieprzewidywalnymi humorami" przełożonego. Miał on także miewać napady złości.
- Przełożony wybuchał agresją słowną: krzyki, wyzwiska, wulgaryzmy, a nawet groźby typu "pisz, bo Ci łeb upie...ę", jeśli coś było nie po jego myśli czy też, gdy ktoś miał odmienne zdanie - relacjonują pracownicy. Mieli oni też słyszeć "rubaszne teksty o podłożu erotycznym".
Przedstawicielka ratusza zapewnia, że jeśli taki problem został zgłoszony, z pewnością jest również przedmiotem badania prowadzonego przez komisję antymobbingową.
Obrażanie petentów
Pracownicy alarmują też o wyzywaniu, za plecami petentów od "idiotów" i "debilów".
- Nie mamy potwierdzenia takich przypadków. Takie zachowania są całkowicie nieakceptowalne - komentuje Marzena Kłeczek-Krawiec.
Sprawy petentów, według pracowników, miały były celowo opóźniane. Rzeczniczka prezydenta nie ma potwierdzenia, aby dochodziło do takich przypadków.
Duża rotacja w MZD?
Zgłaszający problem mobbingu, pracownicy uważają, że przez zachowanie przełożonego ludzie się zwalniali i zmieniali pracę.
- Nasze osoby jako jedyne postanowiły przerwać trwający od lat w MZD w Rzeszowie proceder, w którym działania mobbingujące odegrały znaczącą rolę i doprowadziły niektórych z nas nawet do myśli samobójczych - piszą.
Pracownicy zapewniają, przebywają pod stałą opieką lekarza psychiatry, co potwierdzają stosowne zaświadczenia lekarskie.
Marzena Kłeczek-Krawiec potwierdza, że w MZD występuje rotacja pracowników.
- Jednak trudno jednoznacznie ocenić, czy jest ona duża w porównaniu z innymi instytucjami samorządowymi. Zmiany kadrowe wynikają z wielu kwestii: przejść na emeryturę, zmian zawodowych, przesunięć wewnątrz struktur miejskich. Część rotacji jest także naturalnym efektem rozwoju zawodowego. Pracownicy MZD to często specjaliści w swoich dziedzinach, którzy otrzymują kontrpropozycje pracy z innych instytucji i firm, czasem z nich korzystając, również ze względów finansowych - argumentuje rzeczniczka prezydenta.
Szkoleń nie było, ale będą
Zapytaliśmy, czy w miejskiej spółce przeprowadzone były szkolenia antymobbingowe. Okazało się, ze takowych nie było. Obowiązuje za to procedura antymobbingowa, z którą każdy nowy pracownik jest zapoznawany.
- W najbliższym czasie zaplanowano jednak cykl szkoleń dotyczących przeciwdziałania mobbingowi i budowania kultury organizacyjnej opartej na wzajemnym szacunku - zapowiada rzeczniczka prezydenta.