Tychy: Szczygla Aloha Party w Mąkołowcu czyli 10. sąsiedzka biesiada
Zaczęło się dziesięć lat temu. Beata i Rafał Cenkalikowie zaprosili sąsiadów do siebie i było tak sympatycznie, tak się wszystkim spodobało, że postanowiono to powtórzyć za rok. U kogoś innego. I tak zrodziła się na Szczygłów tradycja dorocznych spotkań .
Świadek podniósł alarm. Spójrzcie na nagranie ze Śląska
Co roku są inni gospodarze, inne miejsce, ale w przygotowanie włączają się wszyscy. Każdy coś na wspólny stół przygotowują.
Na niektóre rzeczy wręcz czekamy. Zawsze musi być chleb z Nikiszowca czy szarlotka ze wspaniałych papierówek jednej z sąsiadek. Każdy stara się przygotować to, co jest jego specjalnością - mówi Małgorzata Myśliwiec, jedna z mieszkanek ulicy Szczygłów w Mąkołowcu.
Tradycja spotkań tematycznych dopiero się rodzi. Na razie było spotkanie w klimacie lat dwudziestych XX wieku, teraz Hawaje.
Myślę, że takie przebrania pozwalają nam bardziej oderwać się od codzienności i bardziej wejść w atmosferę zabawy - mówi Beata Cenkalik.
Najważniejsze jest jednak samo spotkanie, które ma nawiązywać do dawnej tradycji spotkań sąsiedzkich na Śląsku, do czasów, gdy sąsiedzi się odwiedzali, pomagali sobie.
Biesiada biesiadą, wszyscy na nią czekamy i to jest ważny punkt w roku, ale staramy się utrzymywać kontakty sąsiedzkie przez cały rok - mówią Beata i Małgorzata.
Służy temu m.in. założona w internecie grupa "Sąsiadki", gdzie panie wymieniają się przepisami, podsuwają sobie różne pomysły, organizują różne akcje (np. akcja pomocy chłopakowi zmagającemu się z glejakiem). W takiej grupie sąsiadki poinformowały się o planach miasta na uczynienie z ulicy Szczygłów jednokierunkowej (w tej chwili jest to ulica ślepa, a ruch odbywa się w dwóch kierunkach) i postanowiły zaprotestować.
Sąsiedzi z ulicy Szczygłów tworzą prawdziwą wspólnotę, która się wspiera i uczestniczy w swoich wydarzeniach rodzinnych. Jak jest wesele, to nowożeńcy muszą się spodziewać, że będzie bramka. Nie obejdzie się też bez tłuczenia szkła przed domem panny młodej.
W tę wspólnotowość wchodzą od razu nowi mieszkańcy. Bo po prostu warto. Wszyscy czują, że dobrze jest się znać i móc na siebie wzajemnie liczyć.