Warszawa: Pijany awanturował się w metrze. Zirytowało go dziecko
Informacja o zdarzeniu pojawiła się wczoraj w mediach społecznościowych. Doszło do niego około 14:30, na wysokości stacji Dworzec Gdański. Będący w stanie wskazującym na spożycie sporej ilości alkoholu mężczyzna zachowywał się chamsko i agresywnie wobec współpasażerów.
Nietrzeźwy awanturował się w metrze. Zirytowało go głośne dziecko
Asp. Natalia de Laurans z Komisariatu Policji Metra Warszawskiego potwierdziła nam, że taki incydent miał miejsce.
Świadek podniósł alarm. Spójrzcie na nagranie ze Śląska
- Otrzymaliśmy zgłoszenie o agresywnym zachowaniu mężczyzny w pociągu metra jadącym w stronę Kabat. Na miejsce zadysponowano patrol policji.
Mężczyzna był szczególnie agresywny wobec kobiety podróżującej z córką w wieku około 3-4 lat. Według informacji opublikowanych na grupach facebookowych dla pasażerów metra, dziecko jest osobą z niepełnosprawnością. Napastnikowi rzekomo przeszkadzał "hałas", jakie robiło w wagonie. W ich obronie stanął starszy mężczyzna, który usiłował powstrzymać agresora.
Kiedy policja przybyła na miejsce, starszego mężczyzny, który ruszył zaatakowanym na pomoc, w metrze już nie było. Nadal przebywał tam jednak sprawca całego zamieszania.
- Mężczyzna został zatrzymany za zakłócanie porządku publicznego i używanie nieprzyzwoitego słownictwa w miejscu publicznym. Ukarany został dwoma mandatami. Z uwagi na jego stan i w trosce o jego bezpieczeństwo, został przekazany na pogotowie ratunkowe - informuje asp. de Laurans.
Jak podają policjanci z komisariatu Metra Warszawskiego, nie ma informacji o osób pokrzywdzonych w incydencie.
- Nikt się do nas nie zgłosił w charakterze pokrzywdzonego - mówi oficer prasowa Komisariatu.
Anonimowy bohater z metra
Matka zaatakowanej dziewczynki wystosowała w mediach społecznościowych następujący komunikat:
Bardzo dziękuję człowiekowi, który stanął w obronie mojej i mojej córeczki, dziś w pociągu metra, ok 14:30 w okolicach stacji Dworzec Gdański, gdy zaatakował nas jakiś psychol. Mam nadzieję, że nic Panu się nie stało. Dziękuję z całego serca za Pańską odwagę!