Warszawa: Sekretna wizytówka starego Grochowa. Dom, który przetrwał piekło. Co w nim tak wyjątkowego?
Dom, który przetrwał wojnę. Ściany pełne blizn z 1944 roku
Budynek przy Świętosławskiej 33 powstał w drugiej połowie lat 30. i już wtedy wyróżniał się solidną konstrukcją z cegły sprowadzanej m.in. z cegielni Kawęczyn oraz Henryków Marki. W sierpniu i wrześniu 1944 roku okolica stała się areną zaciętych walk o Grochów, podczas których niemieckie oddziały starły się z żołnierzami Ludowego Wojska Polskiego. To właśnie wtedy elewacja budynku została podziurawiona serią pocisków.
Wstydliwy zakątek w polskim mieście. Zdjęli szpecące ogrodzenie, a tam niespodzianka
Do dziś można dostrzec zarówno drobne otwory po broni małokalibrowej, jak i większe ubytki, które mogły powstać od cięższej amunicji. Te ślady, zachowane w niezmienionej formie przez ponad 80 lat, tworzą unikatową, autentyczną "mapę" tamtych wydarzeń i czynią z budynku jeden z najcenniejszych świadków historii Grochowa.
Ciekawostki o budynku przy Świętosławskiej 33
- Na elewacji budynku wciąż znajduje się dawna tabliczka z nazwą ulicy, pamiętająca czasy sprzed wojny,
- Tynk pokrywają liczne ślady walk o Grochów z września 1944 roku, widoczne w formie otworów po kulach i większych uszkodzeń elewacji,
- W odsłoniętych fragmentach muru można zauważyć cegły z sygnaturą "Kaweczyn", pochodzące z jednej z najważniejszych przedwojennych warszawskich cegielni.
Od prywatnej własności do miejskiej kamienicy. Losy budynku po 1945 roku
Tuż przed wybuchem II wojny światowej właścicielką domu była Natalia Bujanowska, figurująca w ówczesnych książkach adresowych. Po 1945 roku nieruchomość - jak wiele innych w tej części Warszawy - została przejęta przez miasto na mocy dekretu Bieruta. W kolejnych dekadach budynek był użytkowany, lecz nigdy nie doczekał się kompleksowego remontu. Z czasem stopniowo niszczał, a część mieszkań została opuszczona.
Dziś obiekt bardziej przypomina relikt dawnego Grochowa niż czynny budynek mieszkalny. Mimo wyjątkowej wartości historycznej jego przyszłość pozostaje niejasna - a bez renowacji ryzyko utraty tego rzadkiego świadectwa walk o prawobrzeżną Warszawę rośnie z każdym rokiem.