Dla pani Katarzyny "to było jak grom z jasnego nieba". Macierzyństwo w cieniu spektrum autyzmu
Kiedy trzyletni Marcel otrzymał diagnozę, życie jego mamy, Katarzyny, zmieniło się na zawsze. "Logopedka spojrzała na mnie i powiedziała: 'Jestem pewna, że Marcel jest w spektrum autyzmu'. To było jak grom z jasnego nieba. Popłakałam się. Nie wiedziałam, co to oznacza. Wtedy autyzm kojarzył mi się tylko z filmami - z dzieckiem zamkniętym w swoim świecie, odciętym za szybą. A to przecież nie była prawda o moim synu" - wspomina.