Łodzianie narzekają na nieczynne windy na trasie W-Z. Miasto twierdzi, że winni są wandale
Nieczynne windy, którymi można przejechać z przejść podziemnych na przystanki i z powrotem, to w Łodzi prawdziwa plaga. Najczęściej popsute, brudne, traktowane jak toalety, nie spełniają swojej roli. Tymczasem są miejsca, jak na przykład skrzyżowanie alei Mickiewicza z ulicą Żeromskiego, gdzie bez windy wydostanie się z przystanku osoby starszej czy na wózku jest praktycznie niemożliwe.