Próbowała uciec przed ogniem. Znalazł ją tato, mówi znajomy zmarłej 14-latki z Rzeszowa
- Tutaj reanimowali ją przez jakieś pół godziny, później w szpitalu – 10, 12, może 15 lekarzy. Byłem na SOR z ojcem dziewczynki. Nie udało się... Ona była bardzo aktywna sportowo, uprawiała wiele sportów, dlatego myślała, że da radę uciec. Pobiegła do góry, gdzie było największe zaczadzenie. Tam znalazł ją tato - relacjonuje pan Arkadiusz, znajomy 14-latki, która zmarła w środowym pożarze bloku przy ul. Popiełuszki w Rzeszowie.